czwartek, 28 stycznia 2016

HISTORIA PEWNEGO KREDENSU

         Aby poznać tą historię musimy cofnąć się w czasie........ 

      Jest jesień 2007 roku. Kraków. Duża pracownia, wypełniona meblami. Tutaj daje się im drugie życie. W powietrzu unosi się pył, nozdrza przenika woń lakierów i bejc. Ona uwielbia takie miejsca. Z zakamarków słychać jakieś nieme głosy. Każdy mebel opowiada swoją historię. W ciemnym kącie dostrzega Go....... Jej kredens........


        Duży, masywny dół na czterech prostych nóżkach, z dwojgiem drzwi i szufladami. Góra wydaje się nie pasować do reszty i chyba stoi do góry nogami, ale Jej to nie przeszkadza. Zakochała się w Nim od pierwszego wejrzenia, kilka tygodni wcześniej, kiedy znalazła Go na jednej z aukcji internetowych. Mebel jest stary, do renowacji. Kosztował grosze. Pomalowany na czarno, nie wzbudza w Nim zachwytu. Ona od razu dostrzegła Jego piękno, to które kryje się pod czernią. Trzeba tylko nad Nim popracować. Odsłonić naturalny kolor, wypełnić ubytki, dobrać okucia. Wydobyć Jego piękno......... Ona podjęła się, że zrobi to sama. Zawsze o tym marzyła, by się tego nauczyć. Nareszcie nadarza się okazja. Przecież to nie może być takie trudne. Skrzętnie spisuje wszystkie porady i wskazówki starszego pana, który opowiada, jak krok po kroku przywrócić Mu Jego dawny blask. Pakują kredens na samochód. Stare Audi. Dolna część na dach, górna na tylne siedzenie. Wracają do Łodzi. Kierowcy mijający ich z naprzeciwka przyglądają im się z dziwnym wyrazem twarzy, niektórzy kiwają głowami. Rzeczywiście, wyglądają dosyć...... nietypowo. Olbrzymia skrzynia na dachu mocno poza niego wystaje. Przez otwarte szyby w tylnych drzwiach wychyla się górna część kredensu. Wyglądają jak w reklamie IKEI sprzed kilku lat. Samochód jadący ze stosem paczek na dachu.......... Na szczęście, tego dnia nie pada deszcz. Kiedy dojeżdżają na miejsce, czterech mężczyzn taszczy Go na trzecie piętro do Ich remontowanego mieszkania. Stary kredens będzie tam idealnie pasował. 

    Kilka miesięcy stoi przykryty płachtami tkanin. Kiedy wiosną remont dobiega końca, Ona zaczyna oczyszczać Go z czarnej farby. Mieszanka denaturatu z amoniakiem, tapowanie, skrobanie. Okropny zapach świdruje wszystkie zwoje w mózgu. Okna otwarte na oścież, maseczka na twarzy. Bardzo mozolna praca. Oczyszczone miejsca ukazują rysunek słojów i ciepły kolor drewna. Będzie piękny! Wiedziała o tym od początku. Nie przypuszczała tylko, że usunięcie tej farby będzie takie trudne. Z pomocą przychodzi Przyjaciółka. Udaje Im się oczyścić dolną część kredensu. Jednak pracę trzeba przerwać. Remont dobiega końca i muszą się teraz skupić na wykończeniówce. Chcą się przecież jak najszybciej przeprowadzić. To ich pierwsze wspólne prawdziwe mieszkanie. Tyle lat gnieżdzili się w Jej maleńkiej dwudziestojednometrowej służbowej kliteczce. Remont trwał osiem miesięcy i już są zniecierpliwieni. Kredens musi poczekać. Ale stoi już na swoim miejscu w pokoju dziennym w aneksie jadalnym. Ostatni dzień maja. Przeprowadzka. Meble, kartony, pudła, paczki........ Mnóstwo tego. Powróci do kredensu, jak tylko upora się z  ich rozpakowaniem. Sierpień. Wyjeżdżają na wakacje. Należy im się po roku ciężkiej pracy i stresu związanego z remontem. Kredens czeka. Wrzesień. Rozpoczyna się rok szkolny, więc Ona wraca do pracy. Jest nauczycielką. Będzie Go odnawiać w wolnych chwilach. Dwa tygodnie póżniej ta wiadomość spada na Nich jak grom z jasnego nieba. Mimo, że starali się od prawie pół roku, to to zawsze zaskakuje. Ona już straciła nadzieję, ale udało się. Jest w ciąży! Oboje są tacy szczęśliwi. Wiadomo, że nie może dalej zająć się renowacją kredensu. Trzeba Go oddać w ręce fachowca, ale to kosztuje. Nie mogą sobie teraz na to pozwolić. Jego firma obecnie kiepsko prosperuje. Ona oszczędza każdy grosik. Kredens, do połowy oczyszczony, przygląda się ich życiu. Nie uczestniczy w nim, stoi bezużyteczny i smutny. Tyle kartonów ze szkłem jest jeszcze nierozpakowanych, a On tylko czeka, aby to wszystko przyjąć pod swoje skrzydła. Takie przecież ma być Jego zadanie.

    Cztery miesiące póżniej udaje się  Jej zebrać potrzebną kwotę na odnowienie Go. Kredens jedzie do pracowni renowacji mebli. Tam fachowiec, Pan Jacek, zajmuje się Nim troskliwie. Po czarnej farbie nie ma śladu. Szlifuje, uzupełnia ubytki. Mieszanką bejc podkreśla Jego kolor. Na koniec lakieruje. Ona starannie dobiera okucia i......... po kilku tygodniach kredens wraca na swoje miejsce. Wygląda przepięknie. Niby nowy, a jednak widać, że stary. O to Jej chodziło. Ubiera Go w koronkowe serwetki i stylizowane bibeloty, by podkreślić Jego wiek..... by wyglądał tak, jak wtedy, gdy Go zobaczyła pierwszy raz...... w Jej wyobrażni........ Tak, cudny jest!

  Od tamtej pory jest częścią  Ich życia.  Towarzyszy Im przy szczególnych okazjach i w codzienności. Na swych półkach przechowuje świąteczną zastawę, kryształowe miseczki i patery, półmiski, talerzyki, filiżanki i dzbanki na specjalne okazje, kiedy przychodzą do Nich goście oraz kieliszki do wina i nalewek. Całą Jej kolekcję szkła. W święta kredens przystraja się w dekoracje i ozdoby wykonane przez Nią. Bardzo Mu w nich do twarzy. Wygląda wtedy niezwykle........ staroświecko......... Wtedy podoba Jej się najbardziej. A On lubi się Jej podobać.........

    Myślał, że całe życie spędzi w Łodzi, w Ich przytulnym mieszkanku na trzecim piętrze. Przecież miało być na zawsze. Jednak Oni postanowili zmienić swoje życie. Przenieśli się na wieś. Najpierw wystraszył się, ze Go porzucą, a potem panicznie bał się przeprowadzki. Oni zatroszczyli się, by nie uszkodzony dotarł na Warmię. Tu znalazł swoje miejsce. Jadalnia jest jeszcze nie wyremontowana, ale On wie, że tu będzie Mu najlepiej........ Razem z Nimi........ Stary kredens w starym Domu pod Macierzankowym Wzgórzem.........

Te zdjęcia pochodzą z okresu, kiedy mieszkali w Łodzi.









A te zdjęcia są już z Domu pod Macierzankowym.







Żałuję tylko, że nie poznałam Jego historii, zanim zamieszkał z nami........