niedziela, 18 lutego 2018

JA SIĘ DO TEGO NIE NADAJĘ...

           Luty to dla mnie okres bardzo emocjonujący... W Domu pod Macierzankowym, to czas wyczekiwania na nowe życie, które dla mnie jest cudem. Jest piękne i magiczne. Towarzyszy temu radość i euforia, ale też strach, czy wszystko będzie dobrze....
A czasami, niestety, nie jest...

niedziela, 24 grudnia 2017

PRZEDŚWIĄTECZNA GORĄCZKA

Gdy jeszcze mieszkałam w Łodzi, okres przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia rozpoczynał się dla mnie w połowie listopada. kiedy w przedszkolu, gdzie pracowałam, pani rytmiczka zaczynała przygotowywać dzieci do Jasełek. Opracowywała cały program artystyczny, układy taneczne, wprowadzała kolędy i pastorałki, a my, nauczycielki, razem z dziećmi ćwiczyłyśmy wszystko w swoich grupach. Dla mnie był to sygnał, że przygotowania do świąt czas rozpocząć.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Jarmark Bożonarodzeniowy

          Kochani, Ci z Was, którzy śledzą mój profil na facebooku, wiedzą, że od jakiegoś czasu przygotowuję się do udziału w Jarmarku Bożonarodzeniowym. A właściwie do dwóch jarmarków.
Z tego głównie powodu tak mało mnie ostatnio gdziekolwiek. Zaszyłam się w swojej namiastce pracowni, wśród farb, kleju, lakierów, preparatów, desek, bombek, choinek, serduszek i sama już nie wiem czego.  Maluję, szlifuję, wycinam, doklejam, pokrywam złotem i patyną.... Uff... mam nadzieję, że zdążę :)

          O swojej mini pracowni napiszę innym razem, bo dzisiaj głównie chciałam Was zaprosić na oba Jarmarki - 14 grudnia do Górowa Iławeckiego, a 15 do Ornety. Z tego, co wiem organizatorzy przygotowali wiele atrakcji, więc będzie możliwość wprawienia się w świąteczny nastrój, spotkania z przyjaciółmi i znajomymi oraz zakupienia świątecznych dekoracji i upominków dla najbliższych.

Uchylając rąbka tajemnicy, pokażę Wam niektóre swoje prace. Mam nadzieję, że sprawią Wam wiele radości i chociaż w ten sposób stanę się częścią Waszych świąt :)







A to zaproszenia od organizatorów Jarmarków


Zdradzić mogę, że w Górowie będzie również okazja do poznania niektórych z naszych najmłodszych kózek.
I nic więcej nie powiem :)

Zapomniałabym o najważniejszym - dla miłośników Domu pod Macierzankowym Wzgórzem na wszystkie ozdoby i upominki przygotowałam 10% rabat. Wystarczy podczas zakupów podać hasło:

LUBIĘ DOM POD MACIERZANKOWYM WZGÓRZEM :)

Szukajcie stoiska z tym szyldem


Do zobaczenia :)

czwartek, 16 listopada 2017

DYNIA W ROLI GŁÓWNEJ

           Dynia, to warzywo, które odkryłam kilka lat temu i na stałe wprowadziłam do naszego menu. W moim domu rodzinnym, nie wiedzieć czemu, nie jadało się tego pysznego i jakże zdrowego warzywa. Kiedyś koleżanka sprzedała mi swój przepis na zupę dyniową i od tego wszystko się zaczęło. A ponieważ rzadko się zdarza, żebym gotowała ściśle trzymając się receptury, no chyba, że są to ciasta i ciasteczka, i zawsze lubię coś dodać od siebie, poeksperymentować, tak też było z ową zupą. I kiedy już efekt był dla mnie zadowalający przyszła pora na inne dyniowe wariacje, ale o tym za chwilę. Teraz na Waszą prośbę, chciałam podzielić się swoim przepisem na zupę dyniową, aksamitny i niezwykle aromatyczny pomarańczowy krem.


środa, 8 listopada 2017

KOZY NA GIGANCIE

      Wczoraj był jeden z tych dni, kiedy zastanawiasz się, czy warto się tak męczyć? Dzień, w którym zadajesz sobie pytanie: Poco mi to? Dzień, po którym czujesz się wyczerpany psychicznie i fizycznie. Czujesz się przeczołgany i zmiażdżony, jakby przebiegło po tobie stado... kóz. Jeszcze chyba nigdy do tej pory nie byłam tak wściekła na NIE, ale i zarazem rozbawiona ich zachowaniem. O kim mówię? A no o moich pięknych pieszczochach, ukochanych, rozbrykanych, rozbójnikach - kozach.
Małpach zielonych!!!
Bździągwach rogatych!!!
:)

wtorek, 7 listopada 2017

LUŚKA LUŚKA, ACH LUŚKA....

          Dzisiejsza noc i poranek były dla mnie prawdziwym koszmarem. Przez Luśkę... Naszą kozę... A wszystko zaczęło się wczoraj od jej tajemniczego zniknięcia...



poniedziałek, 16 października 2017

KOLORY JESIENI

            Jesień... Kiedy nastała, wszyscy wokoło narzekali na koniec lata. Ja jednak bardzo się cieszyłam, że dobiegło końca. Było ono dla mnie dość pracowite, a przez to odczuwałam już zmęczenie. Jesień natomiast kojarzy mi się ze spokojem i wyciszeniem, z nostalgią i feerią barw jednocześnie. Tą ostatnią lubię najbardziej. Czerwienie, żółcie, brązy i pomarańcze lśniące w promieniach słońca, nawet skąpane w kroplach jesiennego deszczu, liście tańczące na wietrze, nitki babiego lata czule oplatające trawy. Nie powiem, że to moja ulubiona pora roku, bo lubię je wszystkie, bez wyjątku. Każda ma w sobie coś urokliwego..., ulotnego..., niepowtarzalnego...