czwartek, 16 listopada 2017

DYNIA W ROLI GŁÓWNEJ

           Dynia, to warzywo, które odkryłam kilka lat temu i na stałe wprowadziłam do naszego menu. W moim domu rodzinnym, nie wiedzieć czemu, nie jadało się tego pysznego i jakże zdrowego warzywa. Kiedyś koleżanka sprzedała mi swój przepis na zupę dyniową i od tego wszystko się zaczęło. A ponieważ rzadko się zdarza, żebym gotowała ściśle trzymając się receptury, no chyba, że są to ciasta i ciasteczka, i zawsze lubię coś dodać od siebie, poeksperymentować, tak też było z ową zupą. I kiedy już efekt był dla mnie zadowalający przyszła pora na inne dyniowe wariacje, ale o tym za chwilę. Teraz na Waszą prośbę, chciałam podzielić się swoim przepisem na zupę dyniową, aksamitny i niezwykle aromatyczny pomarańczowy krem.


środa, 8 listopada 2017

KOZY NA GIGANCIE

      Wczoraj był jeden z tych dni, kiedy zastanawiasz się, czy warto się tak męczyć? Dzień, w którym zadajesz sobie pytanie: Poco mi to? Dzień, po którym czujesz się wyczerpany psychicznie i fizycznie. Czujesz się przeczołgany i zmiażdżony, jakby przebiegło po tobie stado... kóz. Jeszcze chyba nigdy do tej pory nie byłam tak wściekła na NIE, ale i zarazem rozbawiona ich zachowaniem. O kim mówię? A no o moich pięknych pieszczochach, ukochanych, rozbrykanych, rozbójnikach - kozach.
Małpach zielonych!!!
Bździągwach rogatych!!!
:)

wtorek, 7 listopada 2017

LUŚKA LUŚKA, ACH LUŚKA....

          Dzisiejsza noc i poranek były dla mnie prawdziwym koszmarem. Przez Luśkę... Naszą kozę... A wszystko zaczęło się wczoraj od jej tajemniczego zniknięcia...



poniedziałek, 16 października 2017

KOLORY JESIENI

            Jesień... Kiedy nastała, wszyscy wokoło narzekali na koniec lata. Ja jednak bardzo się cieszyłam, że dobiegło końca. Było ono dla mnie dość pracowite, a przez to odczuwałam już zmęczenie. Jesień natomiast kojarzy mi się ze spokojem i wyciszeniem, z nostalgią i feerią barw jednocześnie. Tą ostatnią lubię najbardziej. Czerwienie, żółcie, brązy i pomarańcze lśniące w promieniach słońca, nawet skąpane w kroplach jesiennego deszczu, liście tańczące na wietrze, nitki babiego lata czule oplatające trawy. Nie powiem, że to moja ulubiona pora roku, bo lubię je wszystkie, bez wyjątku. Każda ma w sobie coś urokliwego..., ulotnego..., niepowtarzalnego...


poniedziałek, 2 października 2017

POWRÓT

          Powroty nie są łatwe... Zwłaszcza po dosyć długiej przerwie...  Tak, długo mnie tu nie było. Ponad półtora roku... Nosiłam się z powrotem już od jakiegoś czasu, ale nie wiedziałam, jak to zrobić. Jak wytłumaczyć Wam swoją nieobecność na blogu? I czy w ogóle? Co stało się, że porzuciłam pisanie? Co sprawiło, że powróciłam? Co targało moją poranioną duszą? Co działo się w Domu pod Macierzankowym?


poniedziałek, 22 lutego 2016

NASZA DROGA POD MACIERZANKOWE WZGÓRZE

     
      Każdy z nas kroczy swoją własną drogą. Czasami jest ona prosta, bez żadnych przeszkód, czasami długa i zawiła. Zdarza się również, że stajemy na rozdrożu i nie wiemy, którą z dróg wybrać. Zdajemy się wtedy na los, przypadek, dobrą radę, czy jakiś znak, albo po prostu podejmujemy świadomą decyzję. 
Droga, na którą wkroczyliśmy pewnego lata okazała się dla nas początkiem czegoś nowego. Na niej rozpoczęliśmy kolejny rozdział naszej Księgi Życia


wtorek, 9 lutego 2016

ROGATE ROSZADY Z CUDAMI W ROLI GŁÓWNEJ


      Ten niedzielny poranek na długo pozostanie w naszej pamięci....... w naszych sercach...... Ile razy na nich spojrzymy, tyle razy przypomni nam się to zaskoczenie i to uczucie euforii, które towarzyszyło temu cudowi........